Poszukiwany listem gończym adwokat Marek Kozanecki został zatrzymany przez policję. Kryjówkę miał w zaskakującym miejscu – tuż obok zakładu karnego w Łodzi.
Zatrzymanie po miesiącach poszukiwań
Marek Kozanecki, znany jako adwokat związany ze sprawą tzw. „trumny na kółkach”, był poszukiwany od kilku miesięcy. Policja otrzymała informacje o jego możliwym miejscu pobytu i przeprowadziła skuteczną akcję.
Zatrzymanie miało miejsce w wynajmowanym mieszkaniu, które znajdowało się w bezpośrednim sąsiedztwie zakładu karnego. Funkcjonariusze z wydziału kryminalnego zaskoczyli mężczyznę wczesnym rankiem.
Nietypowa kryjówka
Lokalizacja kryjówki wzbudziła zdziwienie wśród śledczych. Mieszkanie, w którym ukrywał się Kozanecki, było oddalone o zaledwie kilkadziesiąt metrów od murów więzienia.
Wedle ustaleń, adwokat miał świadomie wybrać to miejsce, licząc, że nikt nie będzie go tam szukał. Policja nie ujawnia, skąd pochodziły informacje o jego pobycie.
Kim jest Marek Kozanecki?
Marek Kozanecki to adwokat, który zasłynął w mediach w związku ze sprawą „trumny na kółkach”. Chodzi o głośny proces dotyczący oszustw związanych z transportem zwłok.
Mężczyzna był poszukiwany listem gończym w związku z zarzutami dotyczącymi przestępstw finansowych. Szczegóły sprawy nie zostały na razie upublicznione.
Skuteczna praca policji
Funkcjonariusze z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi podkreślają, że zatrzymanie to wynik intensywnych działań operacyjnych. Nad sprawą pracował specjalny zespół kryminalny.
Akcja przebiegła bez incydentów. Kozanecki nie stawiał oporu podczas zatrzymania.
Co dalej z zatrzymanym?
Marek Kozanecki został przewieziony do aresztu śledczego. Czeka go teraz przesłuchanie i decyzja o dalszych krokach prawnych.
Prokuratura ma poinformować o szczegółach zarzutów w najbliższych dniach. Policja nie wyklucza kolejnych zatrzymań w tej sprawie.
Zrodlo: WP Wiadomości
Profesjonalnie napisane, widac ekspertyze.
Dokladnie tego szukalem, dziekuje za tresc! Ciekawe czy za rok to sie zmieni…
Co się dzieje?! Nie rozumiem, jak to możliwe, żeby takie rzeczy działy się na komendzie. Czy to był wypadek, czy celowe działanie?
Szokujące. Mam nadzieję, że sprawa zostanie dokładnie wyjaśniona.